[Przelot z Hanoi do Sajgonu. Celem dnia piątego pobytowego było dotarcie do największego miasta wietnamskiego oraz zwiedzenie jego kolonialnego centrum. Ponownie musieliśmy wstać o barbarzyńskiej porze co by zdążyć na odlatujący o samolot. Lot trwał blisko dwie i pół godziny (czekaliśmy na zgodę na lądowanie) i na sajgońskie lotnisko przybyliśmy nieco przed pół do dwunastej godziny w południe. Z lotniska pojechaliśmy na lunch do nieciekawej, hałaśliwej knajpy (nie dało się rozmawiać przy stole), po czym przeszliśmy się spacerkiem po kolonialnym centrum, co zakończyło oficyjalny program dnia. Zobaczyliśmy m. in. ratusz, bulwar Nguyen Hue, pl. Zjednoczenia z pomnikiem Ho Chi Minha oraz operę.
Pod wieczór był jeszcze fakultatywny spacer na skuterach (jako pasażerowie), z czego Roweromaniak skorzystał, lecz Żona Roweromaniaka skorzystać nie była w stanie. Spacer ten - zdaniem Roweromaniaka - był największą atrakcją Sajgonu, młodego miasta pozbawionego znanych zabytków. Szczególnie atrakcyjne okazały się fantazyjnie oświetlone wieczorem nowoczesne budynki w pobliżu mostu Ba Son, sam most oraz stanowiąca centrum nocnego życia uliczka Bui Vien.| [Data utworzenia: 28 lutego 2026] |