Trzeciego dnia pobytu w Norwegii Roweromaniak uznał, iż należy poszukać sobie miejsca na nocleg gdzieś na pd.-wsch. krańcach Oslo tak, aby mieć nazajutrz dogodniejszy start w stronę Rygge i lotniska tam się znajdującego, dokąd zamierzał dotrzeć per pedes w ciągu następnych trzech dni. Roweromaniak wiedział, że przy granicy miasta jest spory teren zielony i że po jego minięciu do następnego lasu jest coś z dziesięć kilometrów. Wiedział też iż podejście bezpośrednio znad fiordu jest strome i niewygodne (był tam dwa dni wcześniej), jednak jest krótsze i ciekawsze od drogi ulicą. Minął miejsce swojego pierwszego biwaku, wspiął się w pobliże dużej szkoły (Kongshavn videregaende skole), posilił w wygodnym miejscu odpoczynkowym i ruszył w zielone prowadzacącą na południe ścieżką. Wkrótce natknął się na tabliczki informujące, że tutaj też jest rezerwat przyrody, zatem biwakować nie wolno. Z mapy wynikało, że innego miejsca nadającego się na nocleg w pobliżu nie ma, zdecydował się zatem nocować pod chmurką bez rozbijania namiotu, do czego nikt się przyczepić nie mógł.| [Data utworzenia: 11 grudnia 2020] |