Jadąc leśną drogą na południe wkrótcwe osiagnął Roweromaniak skrzyżowanie z leśną autostradą grzybową łączącą n1081 ze Smolarami. Ponieważ poczuł się nieco głodnym postanowił skręcić w stronę widocznego na autostradzie parkingu leśnego gdzie posilił się wygodnie przy stole. Podjadłwszy wrócił na swoją drogę i klucząc po leśnych dróżkach osiągnął skraj lasu w Smolnicy, przy szosie z Wronek do ZielonejGóry. Przejechał na drugi brzeg Warty po nowootwartym, totalnie spaskudzonym i przez to koszmarnie dla cyklistów niebezpiecznym moście, obfotografował to architektoniczne cudo starannie i - ponieważ czasu miał jeszcze sporo - postanowił pojechać na banę nie do pobliskich Wronek, lecz do oddalonej o 12 km stacji w Pęckowie. Wybrał w tym celu leśny wariant, który okazał się koszmarnie zniszczony prez ciężki sprzęt leśny i na którym zaliczył piękną wywrotkę spowodowaną nawinięciem się sznurowadła na oś pedału, szczęśliwie obyło się bez uszkodzeń tak samego Roweromaniaka, jak też jego sprzętu jeżdżącego. Wkrótce niewielki las na pd. brzegu Warty rosnący się skończył. Nieosłonięty od wiatru koniec drogi prowadzący przez Koźmin gm. Obrzycko i Ordzin nie był zbyt przyjemny, jednak dla Roweromaniaka nie było to zaskoczeniem. Odczekawszy na stacji godzinę z kawałkiem wsiadł Roweromaniak w banę, którą powrócił do Poznania.| [Data utworzenia: 21 marca 2026] |