Pomorze Zachodnie
txX11. Siekierki, dzień pierwszy (18 października 2025)
Tak oto nadszedł dzień zaplanowany na pierwszy od kilku lat spacerek z więcej niż jednym biwaczkiem. Roweromaniak zapakował na bicykl biwakowe klunkry, jeście oraz zapasy okryć mających chronić go przed przepowiadanym atakiem zimy, po czym ciężko obładowany ruszył na największą poznańską stację kolejową. Tam wsiadł do odjeżdżającej przed ósmą rano bany mającej go zawieźć do stacji w Krzyżu, gdzie miał zaplanowaną przesiadkę na banę do Kostrzyna. Kolej zaplanowała aż 4 minuty na przesiadkę z ciężkim bagażem do bany stojącej na innym peronie, na który trzeba przejść kładką nad toram (są windy). Mieliśmy niewielkie spóźnienie, jednak na szczęście bana kostrzyńska poczekała na nas i odjechała dopiero 10 minut po czasie - inaczej cały plan transportu legł by w gruzach. W Kostrzynie Roweromaniak miał drugą przesiadkę, jednak tutaj czasu przewidziano sporo, bo aż minut 20, tak więc Roweromaniak dotarł do docelowej stacji w Mieszkowicach zgodnie z planem, czyli o pół do dwunastej.
Pogoda była słoneczna, jednak wiał silny wiatr i to akurat z kierunku, w którym Roweromaniak miał zamiar jechać. Pomimo wiatru Roweromaniak zamiaru nie zmienił i ruszył w stronę Bielina zobaczyć tamtejszy dwór i kościółzatrzymując się drodze dla obejrzenia zabudowań dawnej szkoły dla panien z dobrych domów oraz pod wiatą na przydrożnym parkingu co by zjeść drugie śniadanko.
Zwiedziwszy Bielin i uzupełniwszy w lokalnym sklepiku prowiant ruszył Roweromaniak na północ, prosto pod wiatr. Zatrzymał się na herbatkę nad jez. Bielińskim, obejrzał wyglądające jak ślady jakiegoś grodziska dęby śródpolne, minął nie zajeżdżając Gądno i dotarł na skraj Morlina nad brzeg jez. Morzycko. Tam postanowił opuścić asfaltową szosę i udać się dalej ścieżką biegnącą brzegim jeziora, która okazała się niełatwa, a w pewnym momencie niemożliwa do pokonania z powodu sięgającego aż do jeziora płotu jakiejś posesji. Ominąwszy przeszkodę dojechał Roweromaniak do parku miejskiego, wprost na Aleję Gwiazd Plejstocenu omijając niezauważone, stojące dalej od brzegu jeziora mamuty (zobaczył i pstryknął je póżniej, wjeżdżając w obręb murów miejskich). Dogadawszy się co do wysokości myta z groźnymi potworami zagradzającymi dalszą drogę dotarł Roweromaniak na plażę miejską, zwiedził pomost, zerknął na drugą stronę jeziora i pojechał szukać moryńskiego zamku.
Odnalazł jego ruiny na niegdysiejszej wyspie zamienionej przez usypanie grobli w półwysep, wspiął się na zamkowe wzgórze, obejrzał co się dało i - ponieważ zaczynało się robić późno - pospieszył z powrotem w stronę otoczonej murem starówki. Wymieniwszy uprzejmości z Mańkiem oraz pstryknąwszy pamiątkowe fotki wjechał Roweromaniak do miasta, zwiedził pobieżnie kościół wraz z otoczeniem (szczęśliwie właśnie otwarty na różaniec) i zaczął rozglądać się za miejscem na noleg.
Elektromapa pokazał Roweromaniakowi drogę w stronę obiecująco wyglądajacego kompleksu leśnego, jednak ta okazała się chwilowo nieprzejezdna z powodu swiecącego prosto w oczy zachodzącego słońca: Roweromaniak bojąc się, że jakiś oślepiony, jadący w tym samym kierunku kierowca, mógłby przypadkiem zrobić garaż z jego bicykla, postanowił więc poczekać, aż słoneczko łaskawie schowa się za horyzontem i dopiero wówczas ruszył dalej.
[Data utworzenia: 19 marca 2026]

 
txX110. Siekierki, dzień pierwszy (18 października 2025) [wybrane]

Powiązania 

Zobacz: Zdjęcia z pierwszego dnia wyjazdu: [wszystko], [wybrane].
Uzupełnienia: Most siekierkowski (18 do. 20 października 2025), Mieszkowice, Bielin, Moryń