Gdy późną jesienią roku ubiegłego (2010) zapadła decyzja wakacyjnego Mega Objazdu turecko-gruzińskiego Żona Roweromaniaka uznała natychmiast, że główną atrakcją tegoż ma być lot balonem nad Kapadocją. Roweromaniakowi pomysł ten niespecjalnie się spodobał, głównie za sprawą węża kieszenowego z dawien dawna w kieszeni podróżnego plecaka żyjącego i rozrosłego przez lata do pokaźnych rozmiarów. Groźny ów stwór stwierdził bowiem rzecz oczywistą, mianowicie to, że cena odpowiadająca trzem dniom nurkowania w Hurghadzie za godzinny lot balonem to jakieś nieporozumienie i on na lot taki zgody nie da. Roweromaniak z kieszeniowym wężem nie dyskutuje, więc na lot zgodzić się nie chciał nawet po wielomiesięcznych naleganiach, groźbach i prośbach ze strony małżonki. Nie uchroniło go to jednak przed nieodłącznymi dla takiego lotu niedogodnościami, z których najbardziej dolegliwą była pobudka o godzinie czwartej rano - musiał służyć Żonie Roweromaniaka za budzik. Skoro już wstał, to pojechał z małżonką jej odlot zobaczyć i kilka fotek pstryknąć, które tutaj przedstawia, a które okupił niewyspaniem i katarem, jako że ranek był chłodny.| [Data utworzenia: 28 czerwca 2011] |