[Rezerwat i półwysep Paracas, wyspy Ballestas, oaza Huacachina, płaskowyż Nazca]. Drugi dzień pobytu w Peru i zarazem pierwszy dzień zwiedzania był dniem najobficiej wypełnionym atrakcjami z całego wyjazdu. Pobudka nastąpiła o drugiej z minutami, wyjazd o z hotelu godzinie trzeciej[1]. Pierwszym naszym celem był półwysep i rezerwat Paracas oraz Wyspy Ballestas oglądane z mocno chwiejnego stateczku. Zobaczyliśmy dziwny, wyryty w skale geolit określany zazwyczaj jako kandelabr, sporo ptactwa (sępniki, kormorany, pelikany, rybitwy, mewy, pingwiny głuptaki peruwiańskie i niebieskonogie), powstawanie pokładów guana oraz lwy morskie i inne niezidentyfikowane morskie stworzenia. Następnym przystankiem była Huacachina - oaza z wysokimi, piaszczystymi wydmami. Zwiedziwszy oazę ruszyliśmy w kierunku Nazca, jednego z najczęściej odwiedzanych miejsc w Peru. Jechaliśmy transamerikaną przez tunel - wariantem omijającym zakręty dawnej drogi inkaskiej. Obejrzeliśmy kilka geoglifów z wieży widokowej i pojechaliśmy na lotnisko. Tam zapakowano nas po kilku do niewielkich awionetek[2] i pokazano nam geoglify Nazca z góry. Roweromaniakowi udało się pstryknąć z niezłą jakością większość z nich[3] i - jak czas pozwoli - zamieści zdjęcia w sieci. Geoglify zakończyły dzienny program zwiedzania więc prosto z lotniska zawieziono nas do hotelu.| [Data utworzenia: 30 stycznia 2026] |
Przypisy:
[1] Nie była to aż tak barbarzyńska pora jak się na pozór wydaje: dla naszych organizmów funkcjonujących jeszcze w czasie polskim było to już godzina dziesiąta.
[2] Samolociki były ośmiomiejscowe, w tym dwie osoby obsługi: pilot i przewodnik. Wszystkich nas przed lotem zważono i umieszczano na pokładzie na wyznaczonych miejscach, których nie można było zmienić. Zazwyczaj w jednej maszynie leciało pięciu turystów - najcięższą osobę usadzano na dwóch miejscach. Wnętrze takich samolotów nie ma izolacji akustycznej jest więc mocno hałaśliwe - dostaliśmy słuchawki. Podczas lotu przewodnik mówił (po angielsku) jakie geoglify właśnie mijamy - niektóre trudno było dostrzec.
Chociaż przewyższenie nad poziomem moża było jeszcze niewielki w awionetkach pojawiły się problemy zdrowotne dwóch uczestników. W jednym przypadku był to efekt braku własciwego odpoczynku po długim locie, drugi okazał się - niestety - początkiem poważniejszej choroby.
[3] Wyjazd do Peru był unikatowy pod względem zdjęciowym: Roweromaniak był jedyną osobą na wyjeździe, która miała inny rejestrator, niż komórka. Miał dwa duże aparaty foto (amatorskie idiotkamery) i dwie kamery tzw. sportowe - wszystkie urządzenia były wykorzystywane, chociaż kamery w niewielkim stopniu.
Powiązania 
Zobacz: Wszystkie zdjęcia tej serii.
Uzupełnienia: Peru/Boliwia 2025, Rezerwat Paracas, Półwysep Paracas, Wyspy Ballestas, Huacachina, Płaskowyż Nazca, Geoglify z Nazca