Biwaczek wypadł Roweromaniakowi na leśnej przecince w pobliżu Mokrza. Podczas rozbijania namiociku zaczął prószyć śnieg, jednak niewielki (przez całą noc spadło go w porywach jakeś dwa-trzy milimetry). Próba nakręcenia filmiku z rozbijania namiotu zakończyła się połamaniem statywu - Roweromaniak znosi mróz jednak lepiej niż plastikowe badziewie z Chin. Nocleg na śniegu minął bezproblemowo - temperatura nie spadła zapewne poniżej 4 stopni ujemnych (na zewnątrz) i zera w namiociku. Przeznaczona na śniadanie woda w butelce nie wykazywała tendencji do zmiany stanu skupienia, co znacznie przyspieszyło proces gotowania porannej zupki i herbatki do termosu i już ok. godziny ósmej mógł Roweromaniak zwijać biwaczek. Zazwyczaj podczas zimowego pakowania się są dwie mrożące czynności: wepchnięcie napuszonego śpiwora do worka, co trzeba wykonywać bez rękawiczek oraz włożenie na nogi buciorów; tym razem obie przebiegły bezproblematycznie, co świadczy o temperaturze w okolicach zera stopni celsjuszowych.| [Data utworzenia: 08 marca 2026] |