Dojechawszy do budoambony schował Roweromaniak bicykl (i grzybki) przed deszczem, po czym poszedł dalej na grzyby piechotką w lasy przy budzie rosnące, zazwyczaj dość obficie w grzyby zaopatrzone (tak było i tym razem). Wrócił w siąpiącym deszczu i - jeszcze za widoka - zabrał się za przygotowanie zupki, co poszło mu nieszczególnie (zob. film; tylko dla osób pełnoletnich). Zjadłwszy kolację zadzwonił do żoneczki swojej, co wymagało pewnego poświęcenia, jako iż pogoda była pod zdechłym azorkiem, a w budzie nie ma zasięgu i trzeba wyjść go poszukać. Spełniwszy małżeński obowiązek poszedł Roweromaniak spać.| [Data utworzenia: 27 marca 2026] |