Z archiwum Roweromaniaka wielkopolskiego![]() |
Roweromaniak w wąwozie Samaria F62-70]Kategoria: Na wakacjach, rejon: Grecja [Gre], Samaria Autor: Stanisław Nowak, Poznań. Na licencji Creative Commons {by-nc-sa} |
| Spacer po wąwozie Samaria. Chociaż przewodniki (i przewodnicy) straszą trudami tej jakoby górskiej wyprawy spacer dla turysty znającego Tatry jest łatwy, chociaż dość długi[1]. Przed wyjazdem ostrzegano Roweromaniaka o trudnościach drogi i nawet kazano podpisać oświadczenie, że w sandałach idzie na własną odpowiedzialność[2], niemniej Roweromaniak tym się nie przejął, żadnych trudności z przejściem nie miał, a obuwie zmienił - na tenisówki - dopiero na plaży, a to dla ochrony przed ciemnym, gorącym piachem tworzącym plażę w Ajia Rumeli. Ostrzeżenia jednak działają: większość z przewalającego się przez Samarię tłumu miała pełne buty (Roweromaniak dostrzegł jeszcze tylko jedną osobą dbającą o to, aby nie przepacać niepotrzebnie stópek), niektórzy wręcz buty typowo górskie, nadające się może na spacer pod Chłopka, ale w Samarii latem całkowicie zbędne. Zbędny okazał się również ciuch z długim rękawem - pomimo porannej pory było dość ciepło na t-shirta. Ci, co ubrali się grubo w hotelu lub w autobusie (niektórzy mieli solidne anoraki, jakby jechali w Himalaje) rozbierali się już na pierwszych stu metrach trasy. O tym, że jest aż tak ciepło było wiadomo jednak dopiero po przyjeździe do wąwozu, niemniej zabieranie swetra czy kurtki uznał Roweromaniak za grubą przesadę i zabrał jedynie awaryjną koszulę z długim rękawem, raczej do ochrony przed słońcem niż przed mrozem się nadającą. Ogromnym plusem spaceru w wąwozie jest dostępność nadającej się do picia wody - ujęć jest sporo i aż do końca wąwozu z wodą problemów nie ma, jednak na trzech kilometrach drogi z wąwozu do przystani morskiej wody brak, a po wyjściu z parku następny sklep jest dopiero we wsi, ok. 2 kilometry dalej. Spacer Roweromaniaka trwał cały dzień (od ok. 7:00 do 17:30 (o tej godzinie odchodzi ostatni prom) więc czasu na pokonanie wąwozu (15 km) i dojście do wsi (jeszcze niecałe 3 km - dane wg rejestratora gps) było mnóstwo - zostało aż za dużo na lody i kąpiel w morzu i to pomimo wielu długich przerw na zdjęcia i oglądanie dzikich podobno kóz. Przypisy: Wszystkie prawa do przedstawionego zdjęcia są zastrzeżone. Sprawdź warunki uzyskania licencji. |